Trekking na Islandii wymaga innego podejścia niż większość górskich wyjazdów w Europie: liczą się nie tylko kondycja i chęć zobaczenia surowych krajobrazów, ale też sezon, logistyka dojazdu, dostęp do schronów i to, czy trasa prowadzi przez rzeki. Ja zwykle planuję taki wyjazd od wyboru szlaku, a dopiero później dobieram termin i sprzęt. W tym tekście znajdziesz praktyczny przegląd tras, najlepszego okna pogodowego, wyposażenia i błędów, które najczęściej psują wyjazd.
Najważniejsze rzeczy do zapamiętania przed wyjazdem na islandzkie szlaki
- Najbardziej klasyczny szlak to Laugavegur: około 55 km, zwykle 4-6 dni marszu i rezerwacja noclegów z wyprzedzeniem.
- Najpewniejszy sezon na dłuższe trekkingi to zazwyczaj lipiec i sierpień, bo wtedy warunki są najbardziej stabilne.
- W górach Islandii trzeba liczyć się z rzekami, silnym wiatrem, szybkim załamaniem pogody i słabym zasięgiem telefonu.
- Na szlaku najlepiej sprawdzają się warstwy ubrań, wodoodporne buty, kijki, mapa lub GPS i zapas baterii.
- Do interioru nie jedzie się „na czuja” - rezerwacje, dojazd i status dróg trzeba sprawdzić przed startem.

Jak wybrać trasę, która pasuje do twojego poziomu
Ja dzielę islandzkie szlaki na trzy poziomy: wejście w klimat wyspy, klasyczne multi-day i wyprawy dla osób, które akceptują większą dzikość oraz gorszą logistykę. Największy błąd to wybieranie trasy po zdjęciach, a nie po tym, jak znosisz wiatr, długie podejścia i brak osłony.
| Trasa lub obszar | Dystans i czas | Charakter | Dla kogo |
|---|---|---|---|
| Laugavegur | Około 55 km, zwykle 4-6 dni | Klasyka islandzkiego trekkingu, zróżnicowany teren, rzeki i schrony po drodze | Dla osób z dobrą kondycją, które chcą pełnego, wielodniowego doświadczenia |
| Fimmvörðuháls | 25 km, 1-2 dni, około 1000 m przewyższenia | Trasa bardziej stroma i surowa, często z wiatrem, śniegiem i ekspozycją | Dla tych, którzy chcą mocnego, ale krótszego wyzwania |
| Skaftafell | Od krótkich pętli 1-2 h do całodziennych tras 6-8 h | Najszerszy wybór tras od łatwych po wymagające, dobra baza startowa | Dla rodzin, początkujących i osób, które chcą dobrać trasę na miejscu |
| Hornstrandir | Najpopularniejsza pętla zajmuje 4-5 dni | Bardzo dzikie, odosobnione miejsce z krótkim sezonem i ograniczoną infrastrukturą | Dla doświadczonych wędrowców, którzy chcą prawdziwej pustki i nie boją się logistyki |
Jeśli chcesz sprawdzić Islandię bez pełnego, kilkudniowego zobowiązania, zacznij od krótkich pętli w Landmannalaugar: Laugahraun Lava Field Circle ma 4,8 km i zajmuje około 1,5-2 godziny, a wejście na Brennisteinsaldę dokłada kolejne 3,4 km. To dobry test tego, czy lubisz surowy teren, czy tylko ładne zdjęcia z internetu. Gdy już wiesz, na jaki typ trasy celujesz, trzeba trafić w odpowiedni sezon, bo na Islandii to bywa ważniejsze niż sama forma.
Kiedy jechać, żeby nie walczyć z zamkniętymi szlakami
Najbardziej przewidywalne okno to zwykle lipiec i sierpień. Jak podaje Ferðafélag Íslands, sezon na Laugavegur zwykle wypada od końca czerwca do początku września, a średnio szlak bywa otwarty od 25 czerwca do 15 września, choć dokładny termin zależy od śniegu i otwarcia dróg dojazdowych. To oznacza, że czerwiec i wrzesień mogą być świetne, ale wymagają większej elastyczności.
- Lipiec i sierpień to najbezpieczniejszy wybór, bo wtedy schrony są otwarte, a warunki najczęściej są najbardziej stabilne.
- Koniec czerwca i początek września mogą dać świetne warunki, ale trzeba liczyć się z mokrym śniegiem, podmokłym terenem i szybką zmianą pogody.
- Maj i druga połowa września to wariant dla osób bardzo elastycznych albo wybierających łatwiejsze odcinki, bo wyższe partie mogą być jeszcze nieprzyjazne.
- Hornstrandir ma jeszcze krótszy sezon: promy kursują zwykle od czerwca do sierpnia, a realne okno odwiedzin bywa krótsze niż sam rozkład połączeń.
Latem dzienne temperatury w interiorze często mieszczą się mniej więcej w przedziale 5-14°C, a nocą spadają nawet do 0-10°C. Wiatr powyżej 10-12 m/s potrafi zrobić z przyjemnego marszu odcinek walki o równowagę, więc nie traktuję pogody jako dodatku do planu, tylko jako główny parametr. Nawet na trasach z dobrym oznakowaniem warunki potrafią zaskoczyć, dlatego samo „to tylko lato” nie jest tu żadnym argumentem. Skoro sezon jest tak ważny, równie istotne staje się to, co masz w plecaku.
Co spakować, żeby pogoda nie zepsuła marszu
W Islandii działa prosta zasada: lepiej mieć mniej rzeczy, ale te właściwe. Zbyt ciężki plecak potrafi zabić przyjemność z trasy szybciej niż deszcz, dlatego zabieram tylko to, co realnie chroni przed zimnem, wodą i utratą orientacji.
| Co zabrać | Po co to naprawdę jest | Moja praktyczna uwaga |
|---|---|---|
| Wodoodporna kurtka i spodnie | Chronią przed deszczem, wiatrem i wychłodzeniem | Nie oszczędzam na membranie, bo to najczęściej używany element wyposażenia |
| Warstwa ocieplająca | Ratuje po postoju, na grani i wieczorem przy schronie | Najlepiej sprawdza się lekka bluza lub puchówka pakująca się do małej kompresji |
| Wodoodporne buty trekkingowe | Pomagają na kamieniach, mokrym gruncie i przy rzekach | Muszą być rozchodzone, inaczej zrobisz sobie problem zamiast wyjazdu |
| Kijki trekkingowe | Stabilizują na śliskim podłożu i przy zejściach | Na Islandii to nie gadżet, tylko realne ułatwienie |
| Buty lub sandały do brodzenia | Ułatwiają przejście przez rzeki | Brodzenie boso zwykle kończy się gorszą kontrolą i większym stresem |
| GPS, mapa offline i kompas | Ratują przy mgle i słabym zasięgu | Telefon bez przygotowanej mapy to za mało |
| Power bank i czołówka | Zapewniają energię i bezpieczeństwo po zmroku | Na dłuższym szlaku bateria znika szybciej, niż się wydaje |
| Czapka, rękawiczki i krem z filtrem | Chronią przed wiatrem, chłodem i odbitym promieniowaniem | Na Islandii potrafi jednocześnie wiać, padać i świecić ostre słońce |
Na kilkudniowy trekking biorę też jedną suchą warstwę na wieczór i nie liczę na to, że telefon zastąpi mapę. W schronach zasięg bywa niestabilny, a Wi-Fi najczęściej nie ma wcale, więc orientacja i zapas baterii są ważniejsze niż „na wszelki wypadek” kolejny sweter. To prowadzi wprost do logistyki, bo nawet najlepszy ekwipunek nie pomoże, jeśli nie ogarniesz dojazdu i noclegów.
Jak ogarnąć dojazd i noclegi bez chaosu
Na popularnych trasach rezerwacja jest częścią planu, nie dodatkiem. Na Laugavegur noclegi w schronach i na polach namiotowych trzeba mieć potwierdzone przed startem, bo miejsca znikają szybko, szczególnie w szczycie sezonu. Dla mnie to jest trasa, której nie układa się „na spontanie”.
- Laugavegur wymaga wcześniejszej rezerwacji, a w schronach obowiązuje prosty, wspólny model noclegu, bez liczenia na wolne miejsce po przyjeździe.
- Landmannalaugar można osiągnąć autobusem albo autem z napędem 4x4, ale F-drogi nie są zwykłymi szutrami i nie każdy SUV nadaje się do tej jazdy.
- Hornstrandir jest dostępny głównie promami z Ísafjörður, więc termin wyprawy trzeba dopasować do kursów, a nie odwrotnie.
- Skaftafell to najwygodniejszy logistycznie punkt dla osób, które chcą dobrać trasę dopiero na miejscu i nie planować wszystkiego z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.
W praktyce najważniejsze jest to, żeby nie mylić transportu do punktu startowego z łatwością całej wyprawy. Na Islandii możesz dojechać wygodnie do bardzo wymagającej trasy albo męczyć się do samego początku szlaku tylko dlatego, że zlekceważyłeś status dróg. A skoro mowa o drogach, trzeba powiedzieć wprost o bezpieczeństwie, bo na tej wyspie to właśnie ono oddziela udany wyjazd od niepotrzebnej awantury.
Bezpieczeństwo na rzekach, wietrze i F-drogach
Najwięcej problemów w islandzkim trekkingu bierze się nie z technicznej trudności szlaku, tylko z lekceważenia warunków. SafeTravel zwraca uwagę, że rzeki w górach potrafią zmieniać poziom bardzo szybko, a na Laugavegur trzeba je przekroczyć co najmniej trzy razy bez mostu. Ja zawsze traktuję to serio: jeśli nie mam pewności co do przejścia, zawracam albo czekam na lepszy moment.
- Rzekę przekraczaj tylko wtedy, gdy widzisz bezpieczne wyjście po drugiej stronie i wiesz, gdzie dokładnie wejdziesz do wody.
- Najlepiej używać butów do brodzenia, lekkich sandałów albo starych butów trekkingowych, a nie wchodzić boso.
- Rozluźnij paski plecaka, bo w razie poślizgu nie mogą cię blokować.
- Jeśli to możliwe, przechodź rano, kiedy woda często bywa niższa.
- Na szlaku wietrznym i we mgle nie polegaj wyłącznie na śladzie w terenie; bierz mapę, GPS i power bank.
Warto też pamiętać, że nie każdy samochód 4x4 nadaje się na F-drogi, a przy przeprawach przez rzeki ubezpieczenie zwykle nie działa tak, jak ludzie zakładają. Jeśli masz wątpliwości, lepiej wybrać autobus, trasę zorganizowaną albo zwykły odcinek pieszy z dobrą bazą niż próbować „na siłę” dojechać dalej. Na Islandii bardzo często rozsądny plan wygrywa z ambicją.
Przed wyjściem zostaw plan wycieczki zaufanej osobie i w aplikacji SafeTravel; przy problemach dzwoń pod 112. W trudnych warunkach strażnicy schronów potrafią nawet nie wypuścić ludzi z obiektu, jeśli wyjście byłoby niebezpieczne, i to jest dokładnie ten moment, w którym trzeba odpuścić zamiast dyskutować.
Od jakiej trasy zacząć, jeśli jedziesz pierwszy raz
Jeśli jedziesz na Islandię pierwszy raz, zacząłbym od Skaftafell albo krótkich pętli w Landmannalaugar, bo te miejsca dają bardzo dobry obraz terenu bez pełnego ryzyka wielodniowej logistyki. Gdy poczujesz, że pogodę, plecak i tempo masz pod kontrolą, naturalnym kolejnym krokiem jest Laugavegur, a dopiero potem Fimmvörðuháls w trudniejszych warunkach albo bardziej odosobniony Hornstrandir.
To właśnie jest moja praktyczna zasada: najlepszy trekking na Islandii nie musi być najdłuższy ani najgłośniej opisywany w internecie. Powinien pasować do sezonu, twojej tolerancji na wiatr i tego, ile niepewności chcesz mieć w planie. Jeśli te trzy rzeczy zgrają się ze sobą, wyjazd będzie udany niezależnie od tego, czy wrócisz z 5-dniowej klasyki, czy z krótszej trasy, która po prostu zagrała idealnie.
